W połowie października dzień skraca się z tygodnia na tydzień i wieczorny obrządek coraz częściej odbywa się przy sztucznym świetle. Zwierzęta wracają z pastwisk do budynków, w oborze robi się wilgotno i ciepło, a instalacja elektryczna pracuje pełną parą przez kolejne pół roku. To dobry moment, żeby sprawdzić, co się w niej zestarzało, zanim awaria zdarzy się w styczniowy wieczór przy minus dziesięciu stopniach.
Instalacja w budynku inwentarskim nie jest tym samym co instalacja w domu. Pracuje w znacznie trudniejszych warunkach, a jej usterki mają bezpośredni wpływ na zwierzęta, wydajność i bezpieczeństwo ludzi.
Amoniak, wilgoć i pył, czyli co niszczy instalację w oborze
W oborze, chlewni czy kurniku w powietrzu stale jest amoniak z odchodów, para wodna i pył z paszy oraz ściółki. Amoniak przyspiesza korozję metalowych elementów, wilgoć wnika do puszek i opraw, a pył osadza się na wszystkim, co jest ciepłe. Zwykły osprzęt domowy w takich warunkach szybko traci szczelność, a zaciski w puszkach zaczynają się utleniać.
Dlatego do budynków inwentarskich dobiera się osprzęt o wysokim stopniu ochrony, zwykle IP65 lub wyższym, oprawy przystosowane do mycia strumieniem wody i puszki z dławnicami zamiast przewodów wpuszczonych w otwór. Wymagania dla takich miejsc opisuje arkusz 7-705 normy PN-HD 60364, dotyczący pomieszczeń rolniczych i ogrodniczych. Szczególną uwagę zwraca on na ochronę przed porażeniem i połączenia wyrównawcze, bo bydło jest znacznie wrażliwsze na niewielkie napięcia dotykowe niż człowiek.
Osobny problem stanowią gryzonie. Myszy i szczury chętnie przegryzają izolację przewodów prowadzonych luzem pod stropem albo w ścianie z płyty. Uszkodzony przewód w miejscu, gdzie leży słoma i siano, to bezpośrednie ryzyko pożaru.
Przewody po ścianach czy w korytach kablowych
W wielu starszych oborach przewody biegną po ścianach przybite uchwytami, a z czasem dochodzą kolejne, prowadzone jak popadnie. Po kilku latach nikt nie wie, który kabel zasila wentylator, a który schładzalnik mleka. Trasa kablowa porządkuje to raz a dobrze. W budynkach inwentarskich dobrze sprawdzają się korytka metalowe, ale przy ich wyborze liczy się rodzaj zabezpieczenia antykorozyjnego, bo cienka powłoka galwaniczna w atmosferze z amoniakiem wytrzyma krócej niż ocynk ogniowy albo stal nierdzewna.
Koryto z pokrywą chroni przewody przed pyłem, ptakami i gryzoniami, a do tego ułatwia późniejsze dokładanie obwodów. Trasę prowadzi się tak, żeby dało się ją oczyścić i umyć, z dala od miejsc, gdzie zwierzęta mogą się ocierać. Metalowe koryto trzeba włączyć w system połączeń wyrównawczych, inaczej samo staje się elementem, na którym może pojawić się niebezpieczne napięcie.
Światło na podwórzu i przy płycie obornikowej

Jesienią i zimą większość prac na podwórzu, od rozładunku paszy po wywóz obornika, przypada na godziny po zmroku. Jedna lampa nad drzwiami obory to za mało. Plac manewrowy, wjazd, okolice silosów i płyta obornikowa powinny być oświetlone równomiernie, bez głębokich cieni, w których łatwo potknąć się albo nie zauważyć przeszkody przy cofaniu ciągnikiem.
Najprościej zrobić to oprawami LED zamontowanymi na słupie albo na ścianie budynku. Ważny jest kąt i odległość oprawy od ściany. Element, który odsuwa lampę od słupa i nadaje jej nachylenie, w katalogach nazywa się po prostu wysięgnik, a jego długość i kąt decydują, czy światło padnie na plac, czy na dach stodoły albo w okna sąsiada. Przy dłuższym wysięgniku jedna lampa obejmuje szerszy pas, więc często da się ograniczyć liczbę punktów świetlnych.
Oświetlenie zewnętrzne warto sterować czujnikiem zmierzchowym albo zegarem, a przy bramach i przejściach czujnikiem ruchu. Lampy nie świecą wtedy całą noc bez potrzeby, a wracając z obory po ciemku, nie trzeba szukać włącznika.
Nowa hala albo wiata, czyli prąd na placu budowy

Jesień to też czas, kiedy wiele gospodarstw zaczyna budowę nowej hali, wiaty na maszyny czy magazynu, bo po żniwach jest więcej rąk do pracy. Elektronarzędzia, betoniarka i spawarka potrzebują zasilania, a przedłużacz poprowadzony z domu przez pół podwórza to nie jest rozwiązanie na kilka miesięcy.
Na czas budowy stawia się zwykle tymczasowe zasilanie z osobną skrzynką. Typowa rozdzielnica budowlana ma obudowę odporną na deszcz i uderzenia, wyłącznik różnicowoprądowy, zabezpieczenia nadprądowe oraz gniazda jedno- i trójfazowe, do których podłącza się sprzęt na placu. Przy wyborze patrzy się na liczbę i rodzaj gniazd, stopień ochrony obudowy i to, czy w środku jest miejsce na licznik, jeśli operator sieci wymaga osobnego pomiaru. Do rozdzielnicy podłącza się przewody w izolacji gumowej, odporne na przejeżdżanie i błoto, a nie płaskie przewody do użytku domowego.
Przegląd przed zimą, który da się zrobić w jeden dzień
Część rzeczy rolnik sprawdzi sam, do części potrzebny jest elektryk z uprawnieniami. Okresowe pomiary instalacji w budynkach inwentarskich warto robić regularnie, bo warunki są tam znacznie cięższe niż w domu. Przed sezonem zimowym dobrze jest przejść przez taką listę:
- naciśnięcie przycisku TEST na każdym wyłączniku różnicowoprądowym,
- przegląd puszek i opraw pod kątem pękniętych uszczelek i śladów wilgoci,
- oczyszczenie lamp z kurzu i pajęczyn, które potrafią obniżyć ilość światła o dużą część,
- sprawdzenie, czy w rozdzielnicy nic nie jest przegrzane ani przebarwione,
- zabezpieczenie przewodów w miejscach przegryzionych przez gryzonie.
Jeżeli przegląd pokaże, że trzeba wymienić oprawy, poprowadzić nową trasę kablową albo dołożyć oświetlenie podwórza, lepiej zrobić to teraz niż w środku zimy. Materiał na takie prace można skompletować w jednej hurtowni elektrotechnicznej. W oddziałach Onninen da się też porozmawiać z doradcą o doborze osprzętu do pomieszczeń o podwyższonej wilgotności i agresywnej atmosferze.
Dobrze przygotowana instalacja oznacza spokojną zimę bez wyłączonych wentylatorów, ciemnych korytarzy paszowych i nocnych telefonów po elektryka. Parametry koryt, opraw i osprzętu do budynków inwentarskich sprawdzisz na www.onninen.pl
Artykuł sponsorowany